655 853 775 info@centrum-konwersacji.com

Czy warto przekazywać informacje zwrotne, czyli feedback?

Czy warto przekazywać informacje zwrotne, czyli feedback?

Feedback, czyli informacje zwrotne, jest bardzo ważną częścią nauki języki, pracy z lektorem oraz ze szkołą. Tylko dzięki niemu jesteśmy w stanie powiedzieć lektorowi czy szkole co nam się (nie) podoba, co chcielibyśmy zmienić. Gdy coś nam się nie podoba mamy trzy wyjścia:

  1. nie powiedzieć nic i uczyć się dalej (i być nie zadowolonym),
  2. nie powiedzieć nic i zmienić szkołę/ lektora,
  3. wyartykułować to co nas boli i dać szansę drugiej stronie coś zmienić.

Pamiętaj, że uczysz się dla SIEBIE, nie dla szkoły, męża, żony czy rodziców. A skoro robisz to dla SIEBIE, warto byś się czuł z tym dobrze. Wiadomo, nie od razu da się wprowadzić wszystkie zmiany, ale jeśli nic nie powiemy, to NIC się nie zmieni. Oczywiście, zdarzają się miejsca i ludzie, którzy zbierają informacje zwrotne, ale nic z nimi nie robią. W takim przypadku, dobrze jest szukać szkoły/ lektora dalej – partner, który nas nie słucha, nie jest dobrym partnerem.

Trzeba tę informację jakoś wyartykułować. Niestety nikt nie czyta w naszych myślach (a czasami szkoda) i nie dowie się co czujemy. Jeśli boimy się powiedzieć na głos warto to napisać. Świetne do tego są różne ankiety – tam jesteśmy anonimowi i możemy wyrazić swoje odczucia. Tak więc, gdy następnym razem dostaniecie prośbę o wypełnienie ankiety, zróbcie to. Naprawdę może to coś zmienić.

Trudno jest dobrze przekazać informację zwrotną by ktoś źle nas nie zrozumiał. Niestety nie mamy wpływu na to jak nasz komunikat zostanie odebrany, ale możemy spróbować go tak powiedzieć by nie  „urazić” drugiej osoby. Nikt nie lubi jak mu się wytyka, że coś robi źle. Tutaj świetnie się sprawdzają „I statements” – czyli odnoszę się do swoich odczuć i emocji. Na przykład – zamiast powiedzieć lektorowi „Źle uczysz, niczego się nie nauczyłem”, warto sformułować to tak: „Czuję, że niczego się nie nauczyłem. Czy możemy powtórzyć 3rd conditional?”.

Nie jestem wyjątkiem. Pamiętam jak wiele lat temu uczyłam w pewnej firmie w Warszawie. Była to grupa dwuosobowa, na poziomie mocno zaawansowanym. Przejęłam tę grupę po innym lektorze, kontynuowałam z materiałem, było miło i przyjemnie. I nagle na miesiąc przed końcem kursu, który kończył się testem, a wyniki – dobre wyniki – były strasznie ważne bo inaczej kursanci musieliby pokryć koszty kursu (a tak to płaciła za nich firma), kursant mi mówi, że on w ogóle nic się nie nauczył, z gramatyki nic nie rozumie, słownictwa nic. Po prostu porażka. Druga osoba w grupie mu przytaknęła. Serce przestało mi bić na minutę, zrobiło mi się gorąco a moje myśli zaczęły się obracać wokół tego zdania (dodam, że wcześniej pytałam czy wszystko gra, wyniki na mini testach były dobre, więc trochę nie rozumiałam skąd ta opinia).

Huczało mi w głowie: jesteś do niczego! Nic ich nie nauczyłaś! Jesteś do niczego!, itp. Niezbyt konstruktywne myśli. Przez 90 minut, które wtedy z nimi miałam, te myśli krążyły mi po głowie. Dopiero potem stwierdziłam, że proszą mnie o powtórzenie gramatyki, słownictwa. Może powinnam się zastanowić jak coś tłumaczę? Wtedy zaczęłam myśleć co mogę zmienić by było lepiej. Oczywiście, byłoby super, gdyby kursanci wcześniej to powiedzieli, ale na to już nie miałam wpływu. Koniec tej historii jest taki, że ja zmieniłam swoje podejście do tłumaczenia i nauczania gramatyki, oni zdali swój test ze świetnymi wynikami i wszyscy byliśmy szczęśliwi.

Reasumując, kursancie przekazuj informacje zwrotne (i nie czekaj do ostatnich zajęć), lektorze przyjmuj feedback, gdyż dzięki niemu możesz się rozwinąć, odkryć coś nowego bądź innego.

Dodaj komentarz